[Ostatni raz rozgladajac sie na otaczajace mnie polki. Troche zajelo zapelnienie tego pokoju. Kolejnego. Usmiecham sie, unosze glowe, odwracam sie i wychodze.]
23:54 czasu polskiego.
Jest noc z trzydziestego grudnia na trzydziestego pierwszego. Rok jeszcze 2009.
Wypadaloby jakies podsumowanie.
To byl strasznie dlugi rok... Dwudziesty. Choc przyszly przyniesie przerazajace mnie Oczko, to jednak powiem bez zadnych watpliwosci: NIECH TEN ROK SIE JUZ SKONCZY!!!
Rok 2009. Rok dalszego studiowania Swiata Liczb, dalszej pracy w Pomaranczy, dwoch cudownych wyjazdow wypoczynkowo-rekreacyjno-regeneracyjnych, wielu imprez i Srod z Orange, przeczytania wielu ksiazek (przy jednoczesnym powiekszeniu swojej kolekcji prawie dwukrotnie).
Rok 2009. Rok watpliwosci, omylek, zlych decyzji, niedobrych wyborow, niepewnosci, zbyt duzej uleglosci w pewnych sprawach.
Rok 2009. Przede wszystkim rok otworzenia w koncu oczu na swiat, spojrzenia na wiele spraw z drugiej strony i zastanowienie sie, co z tym dalej robic. To, co sie zaczelo i w co zaczalem sie zaglebiac, skonczy sie w najlepszym wypadku w przyszlym roku - ale proces jest na tyle dlugotrwaly i nieprzewidywalny, ze czas jego trwania moze sie przedluzyc na kolejne lata.
Jeszcze tylko jeden dzien i Rok Dwa Tysiace i Dziewiec uznam za...
...zamkniety.
W tym miejscu wszystkim pragnalbym zyczyc, by rok 2010 nie byl jakims rokiem wysmienitym, cudownym, jeszcze lepszym od tego, co jest teraz - nie, bo takie zyczenie sie nigdy nie spelni- ale, by rok 2010 byl takim rokiem, byscie mogli pod koniec, wspominajac lub piszac podsumowania, powiedziec, ze "JEST CO PAMIETAC".
Dziekuje za uwage.
Szampany w gore!
Odliczanie!
10!
9!
8...
[Zamykam drzwi ze zlota tabliczka, na ktorej wygrawerowano cyfry: 2,0,0,9. Przekrecam kluczyk i wyrzucam. Przemierzam pare krokow i staje przed nowymi drzwiami. Zapowiedzia czegos nowego, czegos nieznanego. Wkladam klucz do zamka i przekrecam. Lapie za klamke - ...3, 2, 1... - i wchodze.]










